Canihua – andyjskie ziarenka, które mają moc!

Canihua (niedaleki krewny quinoa, czyli komosy ryżowej) zachwyca właściwościami zdrowotnymi, ale także delikatnością i smakiem.

Canihua (czyt. ‘kaniłła’) to roślina, która pochodzi z Ameryki Południowej, a dokładnie z Peru i Boliwii, gdzie do dzisiaj uprawiana jest w sposób tradycyjny. Rośnie na obszarach wysokogórskich, skalistych. Nie ma szczególnych wymagań, jeśli chodzi o pielęgnację. Canihua klasyfikowana jest jako pesudozboże. Stanowi podstawowy produkt kuchni andyjskiej, i to już od kilku tysięcy lat.

Canihua to drobne ziarenka. Po ich ugotowaniu uwidacznia się mały ogonek. W smaku nie jest gorzka, czego powiedzieć nie można o źle przyrządzonej kosmosie. Ziarenko canihuy ma ciemną otoczkę. Jest brązowa z domieszką fioletu, co wskazuje na obecność w nich flawonoidów. Są to bardzo silne antyoksydanty, które niszczą wolne rodniki. W świecie roślin pełnią funkcję barwnika, stanowiąc przy tym ochronę przed szkodliwym działaniem promieniowania ultrafioletowego.

Canihua nie zawiera glutenu. Wyróżnia się wysoką zawartością białka, które w swoim łańcuchu zawiera lizynę. Jest to jeden z aminokwasów egzogennych (te są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale muszą być dostarczane z dietą). Lizyny w ziarnach canihuy jest aż 16 proc., a jaka jest jej rola w organizmie?

Funkcje lizyny:
– poprawia koncentrację umysłową,

– wzmacnia odporność (łagodzi objawy przeziębienia i grypy),

– jest niezbędna do produkcji hormonów, enzymów i przeciwciał.
W andyjskich ziarenkach sporo również błonnika i przeciwutleniaczy.

To jednak nie wszystko. Ziarna canihuy dostarczają spore ilości kwasu foliowego, wapnia, fosforu, cynku i witamin z grupy B. Canihua imponuje ilością żelaza – jej 100 g porcja pokrywa 60 proc. zapotrzebowania na ten pierwiastek. Ma przy tym niską zawartość tłuszczu, a węglowodany, które się w niej znajdują, są węglowodanami złożonymi. Oznacza to, że organizm potrzebuje więcej czasu na ich strawienie.
Co zawiera canihua?

– Żelazo – 8 mg w 100 g

Kwas foliowy – 246 µg w 100 g (pokrywa 123 proc. dziennego zapotrzebowania na tę substancję!)

– Błonnik pokarmowy – 15 g w 100 g

– Witaminę B

– Cynk

– Wapń

– Białko

– Przeciwutleniacze

Dla kogo canihua?

Dyskusji nie podlega fakt, że canihua jest produktem wartościowym i obfitującym w cenne składniki odżywcze. Warto mieć go zatem na uwadze, komponując swoje posiłki. Szczególnie zainteresować się nią powinny osoby odchudzające się, ziarno to bowiem obfituje w błonnik. Canihuę poleca się również sportowcom i osobom podejmującym intensywny wysiłek fizyczny. Uważa się, że zawarte w niej składniki zapobiegają rozwojowi cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, kamicy żółciowej, miażdżycy, anemii.

Canihua rozgrzewa, idealnie zatem nadaje się na nadchodząca porę roku. Jeść ją mogą dorośli i dzieci. A kiedy smakuje najlepiej?

Jak przygotować canihuę?
Przed ugotowaniem canihua nie wymaga namaczania ani wielokrotnego płukania (a zabieg ten jest konieczny w przypadku kosmosy ryżowej). Powód jest prosty – canihua nie zawiera dużej ilości związków saponinowych, które nadają ziarnom gorzkiego smaku.

Canihuę wystarczy zatem wsypać do garnka, zalać wodą i gotować przez 15 minut. Ziarna należy przechowywać w suchym i chłodnym miejscu, a wówczas swoją świeżość zachowają one przez długi czas.

Andyjskie ziarenka idealnie komponują się z mięsem, stanowiąc uzupełnienie pożywnego obiadu. Canihua jest lepsza pod względem wartości odżywczych od ziemniaków. Na bazie tych drobnych ziarenek niektórzy szefowie kuchni przygotowują sałatki. Można je również wykorzystać jako dodatek do ciasta naleśnikowego, jak również zagęszczacz do sosów i zup. Smakują doskonale jako farsz pierogów. Można się nią zajadać również na słodko.

Zauważono, że w przypadku osób, które regularnie spożywały canihuę, znacząco wpłynęło to na odporność. Ich układ immunologiczny pracował sprawniej, lepiej radząc sobie z chorobotwórczymi drobnoustrojami.

Warto zatem produkt ten serwować naszym pociechom, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowych infekcji.

Przed ugotowaniem canihua nie wymaga namaczania ani wielokrotnego płukania (a zabieg ten jest konieczny w przypadku kosmosy ryżowej). Powód jest prosty – canihua nie zawiera dużej ilości związków saponinowych, które nadają ziarnom gorzkiego smaku.

Canihuę wystarczy zatem wsypać do garnka, zalać wodą i gotować przez 15 minut. Ziarna należy przechowywać w suchym i chłodnym miejscu, a wówczas swoją świeżość zachowają one przez długi czas.

Andyjskie ziarenka idealnie komponują się z mięsem, stanowiąc uzupełnienie pożywnego obiadu. Canihua jest lepsza pod względem wartości odżywczych od ziemniaków. Na bazie tych drobnych ziarenek niektórzy szefowie kuchni przygotowują sałatki. Można je również wykorzystać jako dodatek do ciasta naleśnikowego, jak również zagęszczacz do sosów i zup. Smakują doskonale jako farsz pierogów. Można się nią zajadać również na słodko.

Zauważono, że w przypadku osób, które regularnie spożywały canihuę, znacząco wpłynęło to na odporność. Ich układ immunologiczny pracował sprawniej, lepiej radząc sobie z chorobotwórczymi drobnoustrojami.

Warto zatem produkt ten serwować naszym pociechom, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowych infekcji.

 

Źródła zdjęć :
http://bi.gazeta.pl/im/ce/f2/12/z19869390V,Canihua–czytaj–kanilla–pochodzi-z-Boliwii-i-Per.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *