10 Rocznica

29 lipca 2018 roku o 16 minęło 10 lat jak zginął tragicznie mój mąż- Wojtek. Paranoja , przysypała Go ziemia przy budowie wymarzonego domu. Czas nie leczy ran…Czas płynie, życie toczy się dalej ….Czas stawia nam różnych ludzi na naszej drodze…po coś…

Uczę się, nauczyłam się, że Bóg daje nam wszystko po coś. Nie wiem jednak, po co zabrał do siebie mojego Wojtka. Mężczyznę, który miał jeszcze tyle planów na życie, przedsięwzięć, które mieliśmy realizować, podróży, które mieliśmy odbyć.

10 lat….To dużo i mało. Pamiętam jak siedziałam 10 lat temu na drodze i czekałam aż Go odkopią i bardzo chciałam ,żeby żył….niestety .Tak się nie stało.

Ania ma partnera ,Filip żonę. Wojtek na pewno byłby szczęśliwy -może jest ?

Ostatnio nam morzem byłam świadkiem rozmowy dwóch kobiet na temat swoich mężów i się przeraziłam. One były szczęśliwe, że się rozwiodły, że mogą same podejmować decyzje, że mogą same wyjeżdżać…itp Jak sobie tego posłuchałam aż osłabłam .

Co się z nami dzieje??

Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, siebie słuchać…jak coś nam nie odpowiada po prostu się rozstajemy-rozwodzimy. Dobrze jak nie tracą na tym dzieci -choć najczęściej tracą, bo rodzice nie potrafią się dogadać.

Jestem sama…podejmuję różne decyzje…czas pokaże czy dobre ,czy złe. Jednak nie jestem z tego powodu szczęśliwa….

Żyję, pracuję, podróżuję, cieszę się życiem- mam je tylko jedno. Tego na pewno chciałby mój mąż, ojciec moich dzieci…człowiek, z którym spędziłam 25 lat…Nie była to życiowa sielanka…to była ciężka praca ,wychowywanie dzieci ,rozwijanie firmy…Nie było różowo.Jednak wiedziałam, że jest ze mną człowiek, którego kocham i na którego zawsze mogę liczyć. Obrażał się, był zazdrosny, porywczy…Jednak mogłam z nim iść w kaloszach do lasu ,na grzyby i w szpilkach na bal .

Fizycznie Go nie ma ,ale żyje w naszych dzieciach i za to dziękuję Bogu.

Jak rozmawiam z kimś, kto narzeka na swojego męża czy żonę ,zawsze mówię, żeby starali się zobaczyć dobre cechy w parterze…Żeby zmieniać kogoś, powinniśmy najpierw sami stać się lepsi.

Samotność jest zła. Człowiek jest istotą stadną i potrzebuje drugiego człowieka, jego bliskości, dotyku lub nawet samej obecności.

Mam nadzieję ,że kiedyś jeszcze będzie mi to dane. Przecież jestem optymistką…

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *